DRIFTING CUP 02.05.2008 - LUBLIN
Tym razem niewiele napiszę - zawaliłam na całej linii. Przekreśliłam wszystko to czego się nauczyłam na ostatnich treningach. Kasa, czas, weekendy spędzone na jeździe - wszystko to dzisiaj przekreśliłam i pokazałam..NIC!! Kompletne dno!!
Szkoda słów. W żadnej momencie nie ruszyłam tej mózgownicy, żeby się zastanowić dlaczego autko się mnie nie słucha...
Zniechęciłam się maksymalnie. Jak tak dalej pójdzie, to zmienię dyscyplinę.. Może wyścigi płaskie? hmmmm... jakbym tak dzikusa jeszcze bardziej zglebiła, jeszcze wyciągnęła błotniki, maksymalnie poszerzyła i przykleiła do ziemi... hmmmm... może dałoby się go do tego przygotować.. muszę się nad tym poważnie zastanowić.
Szkoda słów. W żadnej momencie nie ruszyłam tej mózgownicy, żeby się zastanowić dlaczego autko się mnie nie słucha...
Zniechęciłam się maksymalnie. Jak tak dalej pójdzie, to zmienię dyscyplinę.. Może wyścigi płaskie? hmmmm... jakbym tak dzikusa jeszcze bardziej zglebiła, jeszcze wyciągnęła błotniki, maksymalnie poszerzyła i przykleiła do ziemi... hmmmm... może dałoby się go do tego przygotować.. muszę się nad tym poważnie zastanowić.
Dzien 24.05.2008
Minął miesiąc i zaczyna mi trochę odpuszczać. Postanowiłam wkleić parę fotek jak to wszystko wyglądało.
Pogoda naprawdę nie rozpieszczała - mokro, zimno, beznadziejnie..

Tor jest przyjemny, ale niestety nie przystosowany do dużych maszyn. Skończyło się to zakopaniem naszej lawety - walka z pojazdem na samym początku nie nastrajała optymistycznie..


A potem było jeszcze gorzej...

